RECENZJE

    THE PLEASURE PRINCIPLE

    Nazwisko (a właściwie pseudonim) Gary Numan młodszym słuchaczom niewiele pewnie mówi. Tymczasem Numan to żywa historia muzyki elektronicznej i falowej. Zaczynał wraz z zespołem Tubeway Army, by po nagraniu z nim jednej płyty usamodzielnić się. Na inspiracje twórczością Numana powoływał się m.in. Trent Reznor. Zresztą sympatia Reznora pozwoliła Numanowi powrócić na scenę w końcówce lat 90-tych. Niestety bez większego powodzenia artystycznego czy komercyjnego. Bez płyt Gary Numana trudno jednak wyobrazić sobie historie new wave czy new romantic. Ten twórca trudny do jednoznacznego zakwalifikowania nagrał na przełomie lat 70/80 kilka surowych płyt o charakterze postpunkowym z bogatym wykorzystaniem syntezatorów i brzmienia elektronicznego. Utwór "Cars" stał się nawet jednym z hymnów epoki new romantic. Gary Numan jednak wykraczał swoim repertuarem poza wąski krąg twórców ładnych, tanecznych i nieco plastikowych piosenek z kręgu new romantic. Jego płyty były proste, surowe i zadziorne. Miały ten "pazur", którego brakowało nowym romantykom (no może poza Ultravox). Płyta "The Pleasure Principle" jest właśnie jednym z takich falowo-elektronicznych klasyków. To na tym albumie znajduje się wspomniany przebój "Cars". Longplej równy, bez większych wzlotów ale i bez upadków. Wart posłuchania w celach poznawczych. Ale jeśli ktoś lubi klimaty lat 80-tych pozycja obowiązkowa (choć płyta ukazała się jeszcze w latach 70-tych :]). (8/10)

    Autor: Andrzej
    Źródło: www.alternativepop.pl